Cześć kochani :)
Wakacje niestety powoli dobiegają końca, ale mam nadzieję, że Wy nie tracicie z tego powodu dobrego humoru. Liczę, że z zapałem weźmiecie udział w wrześniowych konkursach. Informacje o nich pojawią jutro (mam nadzieję) :)
Ah, a jakie wspaniałe prace dostałam na ten konkurs. Przy czytaniu każdego opowiadania ślinka mi ciekła ^.^ Szkoda, że nie można zjeść tych smakowitych literek. Tym bardziej wybór był trudny...
Dlatego wszyscy czworo dostajecie po +1 randze :D
Jestem trochę za hojna, ale tak jestem z Was dumna, bo ostatnio (miesiąc temu) na pisemny konkurs dostałam tylko 1 pracę.
A oto prace :D
Chryzolit:
Zbliżała się data rocznicy plemienia. Wszyscy zostali wyznaczeni do różnych zajęć, żeby uczcić ten wyjątkowy dzień odpowiednio uroczyście. Moim zadaniem było upieczenie ciasta z paru warstw biszkoptów i czekoladowych mas ozdabianych wieloma gatunkami owoców. Już z samego rana zabrałam się do roboty. Związałam włosy, założyłam fartuszek i zawiesiłam mój kochany kapelusz na wieszaku. Wszystkie składniki były kupione - leżały gotowe w lodówce. Krzątałam się chwilę po kuchni wyjmując mikser, parę misek i różne inne kuchenne drobiazgi. Zatarłam łapki i wzięłam się do roboty. Kuchnia to moje królestwo - błyskawicznie uporałam się z upieczeniem dwóch biszkoptów. Jeden był jasny, drugi ciemny, gdyż dodałam do niego nieco kakaa. Z ich wyglądu byłam zadowolona. Zakalca nie było, a ciasto ładnie odeszło od form. A jak apetycznie pachniało! Od razu chciało by się siąść i je schrupać. Ale wiedziałam, że muszę się powstrzymać - w końcu trzeba odpowiedzialnie wykonywać swoje obowiązki. Nikt nie chciałby dostać kawałka ciasta, które byłoby nadgryzione. Zajęłam się więc robieniem mas. Do czekoladowej dorzuciłam parę borówek amerykańskich, żeby smak był ciekawszy. Z kolei do waniliowej wrzuciłam kawałeczki ananasa i brzoskwini. Kiedy wszystko rozmieszałam mikserem, przetestowałam ich smak nabierając każdej masy na łyżeczkę. Były naprawdę wyborne. Dobrze, że nie dosypywałam więcej cukru. Niedługo później przełożyłam ciasto masami, a na szczycie ułożyłam pokrojone jabłuszka i zrobiłam wzorki z ciemnej oraz białej czekolady. Wszystko było gotowe. Pozostało tylko ładnie zapakować ciasto i.. umyć wielki stos naczyń piętrzących się w zlewie.
Nbjgnfbjbnji
Do surowego jeszcze ciasta na ciasto (xD) dodałam dużoo dużoo malin i jeżyn. Wlałam ciasto do foremki w kształcie serka, i dałam do piekarnika.
Po 30 minutach pieczenia ciasto było gotowe. Pobiegłam, przerywając granie w Transformice aby wyjąć ciasto. było piękne, maliny i jeżyny było widać wszędzie. Teraz nadeszła najlepsza część: OZDABIANIE! :D Na początku przekroiłam ciasto na pół, posmarowałam pysznym dżemem jagodowym, a później własnoręcznie roztopiłam czekoladę oraz zrobiłam lukier. Ciasto całe oblałam czekoladą i zaczekałam aż trochę wystygnie. Po wystygnięciu wzięłam lukier i... Na cieście powstała Mysz, drzewa, gruszki, Szczurb, Mirilarime, śliwki i jabłka. Na środku powstał napis zrobiony z plasterków gruszek: Odkrywcy. Ciasto pewnie będzie smaczne ale zaczekam z nim na innych ;)
Tatralandia
Z niecierpliwością spoglądałam co chwilę na zegarek. Siedziałam na moim bujanym fotelu oczekując godziny 13. Bo właśnie wtedy jeździ listonosz, który ma mi przywieźć bogatą w przepisy książkę kucharską. W końcu na zegarze wybiła długo oczekiwana godzina. Jednak listonosza nadal nie było. W końcu usłyszałam znajomy dźwięk - to był on! Wręczył mi małą, lecz ciężką paczkę. Nie mogłam się doczekać, aż ją otworzę! Nawet nie zdążyłam otworzyć koperty, a ktoś zapukał do drzwi. To była moja sąsiadka. Zawsze była elegancka, nosiła różowe futerko i efektowną kokardę na głowie. Na jej ogonie zawsze wisiał diament, który błyszczał w świetle słońca. Była ona bardzo niemiła i ciekawska. Na szczęście bardzo szybko ją przegoniłam i otworzyłam paczkę. Spojrzałam na grubą książkę w solidnej oprawie. Narysowana była na niej biała myszka z czapką kucharza, jedząca kawałek ciasta. Wertując książkę postanowiłam, że upiekę ciasto z rabarbarem. Miałam bowiem w ogródku go bardzo dużo. Przygotowywałam ciasto, które na zdjęciu wyglądało bardzo apetycznie. W końcu wstawiłam je do piekarnika. Czekałam zniecierpliwiona na godzinę 16. Wtedy miałam wyjąść wypiek z piekarnika. Gdy nadeszłą już długo wyczekiwana godzina, wyjęłam je. Było ogromne. Przecież nie zjem takiego ciasta sama! Już wiem! Zaniosę je do Odkrywców. Zapukałam do chatki plemiennej. Otworzyła mi Mir. Postawiłam na stole ciasto. Jego zapach uniósł się po całej chatce. Postanowiłam, że je pokroję i nałożę każdemu po kawałku. I tak w miłym towarzystwie wszyscy Odkrywcy spędzili popołudnie. Po uczcie zorganizowano zabawy na dużym podwórzu przed chatką.
Skrzydlatacc
- Piękny dzień ! Idealny na zrobienie ciasta owocowego :3 - powiedziałam.- A jakie zrobimy ciasto ? - zapytała się Mir.
- Hmm.... Może ciasto owocowe ?
- Tak
- okey ty idź do lasu i ogrodu pozbierać owoce - powiedziałam - a ja przygotuje składniki na ciasto
- Dobra Skrzydlata
- Okey. Mam wszystkie składniki -
4 jajka,
3/4 szklanki cukru,
1/2 szklanki mąki pszennej,
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej,
1 łyżeczka proszku do pieczenia,
2 łyżki wody.
- A owoce ?
- A no tak
- No, i teraz możemy wziąć się za robienie ciasta.
- Ustawiamy timer ?
- OCZYWIŚCIE !
- Czujesz ten zapach ? - zapytałam.
- Oczywiście ! Jak mogłabym go nie czuć ? Przecież czuć go w całym domu !
- Aa... No tak
BIPIPIPIPIPIPIPIPIPIPIIPIPIPIPIPI (TIMER)
- JUŻ CZAS, JUŻ CZAS !
Otworzyłam piekarnik. Zobaczyłyśmy pięknie zarumienione na złoto ciasto.
Od razu ślinka ciekła
- No cóż teraz wystarczy ... - zaczęła Mir
- Udekorować ciasto, podziwiać i zjeść je ze smakiem - dokończyłam za nią.
Udekorowałyśmy ciasto bardzo pięknie. Żebyście mogli je widzieć ! Było wprost cudowne.
Polane ciasto czekoladą, na czekoladzie poukładane jabłka, gruszki, śliwki, jagody i jeżyny, a w środku były maliny i truskawki.
PYCHOTKA :3
Trzymajcie się
~Mająca smaka na ciasto Mir














mogłaś przynajmniej minki pousuwać XD
OdpowiedzUsuń